Europoseł PiS Dominik Tarczyński poinformował, że odmówiono mu wjazdu do Wielkiej Brytanii. Jak przekazał, miał tam wygłosić przemówienie podczas marszu „Unite the Kingdom, Unite the West”.
Decyzja brytyjskich władz
Tarczyński opublikował wiadomość, z której wynika, że anulowano mu elektroniczne zezwolenie na podróż, czyli ETA. W uzasadnieniu wskazano, że jego obecność w Wielkiej Brytanii nie jest uznawana za sprzyjającą dobru publicznemu. Z przekazanych informacji wynika też, że od tej decyzji nie przysługuje odwołanie.
Zapowiedź pozwu
Polityk zareagował ostro i zapowiedział pozew przeciw premierowi Wielkiej Brytanii Keirowi Starmerowi. Napisał, że to Starmer ma zostać pozwany osobiście, a sprawa zakończy się w sądzie.
Tarczyński stwierdził też, że właśnie odmówiono mu wjazdu do Wielkiej Brytanii, aby mógł przemówić na „największym patriotycznym wydarzeniu w Europie”. Według jego wpisu decyzja brytyjskich władz to „komunizm w XXI wieku”.
Tło sprawy
W tym samym czasie pojawiły się też informacje o zatrzymaniu na londyńskim lotnisku Sławomira Mentzena. On sam przekazał, że funkcjonariusze przetrzymywali go ponad trzy godziny, a później oddali paszport i pozwolili opuścić lotnisko.