Emmy Rossum wróciła do dawnych decyzji i sporów zawodowych w rozmowie w podcaście „Call Her Daddy”. Aktorka opowiedziała zarówno o swoim pierwszym, tajnym małżeństwie z muzycznym menedżerem Justinem Sieglem, jak i o walce o równe wynagrodzenie na planie „Shameless”.

Tajny ślub w młodym wieku

Rossum wspomniała, że jej związek z Sieglem trwał krótko przed ślubem. Jak relacjonuje, usłyszała wtedy od niego, że jeśli relacja ma przetrwać dystans związany z wyjazdem, to powinni się rozstać albo pobrać. Aktorka przyznała, że w wieku 21 lat uznała rozwód za coś prostego i zgodziła się na ślub.

Aktorka powiedziała też, że nie zamierzała nikomu mówić o małżeństwie, bo czuła, że to nie była właściwa decyzja. Po powrocie ze zdjęć do „Dragonball Evolution” miało być dla niej jasne, że nie pasują do siebie. Rossum dodała, że dopiero wtedy poinformowała matkę o rozstaniu i potrzebie kontaktu z prawnikiem.

Spór o wynagrodzenie przy „Shameless”

Drugi temat dotyczył „Shameless”. Rossum przypomniała, że już na początku serialu rozumiała różnicę między swoim wynagrodzeniem a zarobkami Williama H. Macy’ego, który był najwyżej w hierarchii obsady. Później, gdy serial zbliżał się do ósmego sezonu, ponownie wystąpiła o równe płace.

Jej prośba nie została od razu zaakceptowana, a sama aktorka opisała moment, w którym publicznie pojawiły się informacje o impasie w negocjacjach. Ostatecznie nowa umowa została podpisana po wzroście wynagrodzenia. Rossum podkreśliła, że chodziło jej o uczciwość i o to, by za taką samą pracę otrzymywać takie samo uznanie.

Aktorka zaznaczyła też, że publiczne nagłośnienie sprawy odbiło się szerzej niż tylko na niej. Jak powiedziała, po jej negocjacjach inne kobiety zaczęły częściej upominać się o swoje prawa.