Golden State Valkyries zmierzyły się z Los Angeles Sparks w niedzielnym meczu WNBA w Crypto.com Arena. Spotkanie miało znaczenie także dla układu sił w lidze, bo Valkyries przystępowały do niego po serii zwycięstw i jako faworytki na wyjeździe.
Valkyries w dobrej serii
Golden State wygrały trzy mecze z rzędu przed wizytą w Los Angeles. Zespół z San Francisco wcześniej pokonał Sparks w tym sezonie 78:58, a w materiałach przedmeczowych podkreślano też ich mocną grę w obronie oraz skuteczność na wyjazdach.
Wskazywano, że Valkyries mają w sezonie bilans 22-9, a ich gra opiera się na zbalansowanym ataku prowadzonym między innymi przez Veronicę Burton i Gabby Williams. W zapowiedziach meczu pojawiały się również nazwiska Kayli Thornton i Erica Wheeler, które miały być ważnymi postaciami tego starcia.
Sparks po cennym zwycięstwie
Los Angeles Sparks przystępowały do meczu z bilansem 12-18. Drużyna wcześniej sprawiła niespodziankę, przerywając serię zwycięstw Minnesota Lynx. W źródłach zaznaczano też, że Sparks liczą się z ofensywy, ale ich rywal był oceniany jako bardzo trudny stylistycznie.
Przed meczem podawano, że w składzie Sparks status Monique Akoa Makani był niepewny, Rae Burrell miała być dostępna, a Cecilia Zandalasini w obozie Valkyries figurowała jako niepewna.
Co było stawką
Starcie w Los Angeles było częścią walki o wysoką pozycję w tabeli WNBA. Valkyries pozostawały jednym z najmocniejszych zespołów ligi i chciały utrzymać dobrą passę. Sparks szukały kolejnego mocnego wyniku po udanym występie przeciwko Lynx.
Wcześniejsze zapowiedzi meczu wskazywały na przewagę Golden State, ale także na to, że Los Angeles potrafi sprawić problem silnemu rywalowi. Ostatecznie to właśnie to spotkanie zamknęło kolejny etap rywalizacji obu drużyn w tym sezonie.