Powrót Jana Błachowicza do oktagonu
Pierwsza walka na karcie głównej UFC 323 odbyła się między Janem Błachowiczem a Bogdanem Guskovem. Dla 42-letniego Polaka była to walka po przerwie trwającej niespełna dziewięć miesięcy. Jan Błachowicz to jedyny Polak, który zdobył mistrzostwo UFC, jednak polski zawodnik nie odniósł zwycięstwa w największej organizacji MMA na świecie od maja 2022 roku. Starcie w T-Mobile Arena w Las Vegas miało dla „Cieszyńskiego Księcia” kluczowe znaczenie – po dwóch kolejnych porażkach potrzebował dobrego wyniku, aby utrzymać się w czołówce dywizji półciężkiej.
Przebieg walki
Pojedynek rozpoczął się od spokojnych wymian z obu stron – Guskov szukał okazji, by trafić krótkim lewym prostym, natomiast Błachowicz konsekwentnie pracował niskimi kopnięciami na nogę wykroczną przeciwnika. „Cieszyński Książę” był lepszy w pierwszej rundzie, ale złapał kryzys w drugiej, którą sędziowie zapisali na konto rywalowi z Uzbekistanu. Na początku drugiej rundy Guskov wyraźnie podkręcił tempo i po niespełna minucie trafił Polaka, który wylądował na macie.
Szczególnie emocjonująca była sama końcówka walki, gdy Błachowicz powalił Guskova i zaczął go okładać w parterze. Guskov był zamroczony, przyjmował kolejne ciosy bez odpowiedzi, ale wówczas wybrzmiał gong.
Werdykt i znaczenie dla kariery
Sędziowie zdecydowali o większościowym remisie (29-28, 28-28, 28-28). To drugi remis w zawodowej karierze zawodnika z Cieszyna. Choć Błachowicz był bliski nokautu w ostatnich sekundach, to nie zdołał zakończyć walki przed czasem.
Dla polskiego zawodnika remis oznacza przedłużenie serii bez zwycięstwa w UFC. Guskov wygrał cztery walki UFC z rzędu, podczas gdy Błachowicz przegrał 3 z ostatnich 5 walk UFC, z jedną zakończoną remisem. Mimo rozczarowującego werdyktu, 42-latek pokazał w trzeciej rundzie charakterystyczną dla siebie determinację i moc, która przypomniała kibicom jego najlepsze czasy. Pytanie pozostaje otwarte – czy to wystarczy, aby Błachowicz dostał kolejną szansę w czołówce dywizji półciężkiej UFC?