Henryk R., znany jako „Łomiarz”, we wtorek 28 kwietnia opuszcza zakład karny po odbyciu całości kary. Mężczyzna, który w przeszłości brutalnie zaatakował kilkadziesiąt kobiet, nie pozostanie bez kontroli.
Jak przekazał sędzia Grzegorz Gała, wobec Henryka R. zastosowano rygorystyczne środki bezpieczeństwa. Ma on nosić urządzenie przekazujące przez całą dobę informację o jego bieżącej lokalizacji oraz poddać się specjalistycznej terapii ukierunkowanej na przeciwdziałanie zachowaniom agresywnym i aspołecznym.
Decyzje po zakończeniu kary
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaznaczył, że Henryk R. nie zakwalifikował się do umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Służby mają jednak podjąć działania, by nie stanowił zagrożenia.
Krwawa historia sprzed lat
Henryk R. zapisał się w historii Warszawy lat 90., kiedy terroryzował warszawskie Śródmieście. Jego pseudonim wziął się z przypuszczeń biegłych, że podczas napaści posługiwał się metalową rurką lub podobnym narzędziem.
Policja powołała wówczas specjalną grupę operacyjną „Amnezja”, ponieważ ofiary brutalnych uderzeń w głowę często nie pamiętały szczegółów zdarzenia. Pierwszy atak odnotowano 23 marca 1992 r. Po zatrzymaniu w 1993 r. „Łomiarz” usłyszał wyrok, który po apelacji wyniósł 15 lat więzienia. Po wyjściu na wolność w 2008 r. zaatakował ponownie.
W 2009 r. miał powiedzieć policjantom: „Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji”.
Został zatrzymany we wrześniu 1993 r., gdy miał na koncie 29 ataków, w wyniku których pięć kobiet zmarło, a 20 odniosło poważne obrażenia. W 2016 r. ponownie trafił do izolacji po ataku w Łowiczu, gdzie po 28 dniach od wyjścia z więzienia zaatakował kobietę ciężkim narzędziem i dotkliwie ją pobił.