Alaksandr Łukaszenka ponownie odniósł się do napiętej sytuacji wokół Białorusi. W wystąpieniu skierował ostrzeżenie do sąsiadów, w tym Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, podkreślając, że Mińsk nie chce wojny, ale będzie się bronić.
Ostrzeżenie pod adresem sąsiadów
Łukaszenka mówił, że nie widzi możliwości działań wojennych z terytorium Białorusi przeciwko Polsce i Litwie, jeśli kraj nie zostanie wciągnięty w konflikt. Dodał też, że w razie zagrożenia Białoruś odpowie dostępnymi środkami. W jego słowach pojawiło się stwierdzenie: „Użyjemy wszystkiego, co mamy”.
Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł władze Białorusi przed próbą wciągnięcia Mińska do wojny przez Rosję. Jak przekazał, według danych wywiadu na pograniczu Białorusi trwają prace związane z rozbudową dróg prowadzących na terytorium Ukrainy oraz przygotowywaniem stanowisk artyleryjskich.
Sprawdzian gotowości wojska
W innym materiale opisano też sprawdzian gotowości bojowej białoruskich sił zbrojnych zarządzony przez Łukaszenkę. Operacja rozpoczęła się 16 stycznia i miała przetestować nowy system dowodzenia. Według opisu chodziło o nagłą kontrolę i sprawdzenie reakcji wojska w sytuacji kryzysowej.
Łukaszenka mówił, że chce sprawdzić, jak działają Sztab Generalny i Ministerstwo Obrony podczas takiej kontroli. Podkreślał również, że celem jest upewnienie się, iż armia potrafi reagować bez długich procedur.
Polityczne tło
W kolejnym materiale pojawiła się informacja, że Łukaszenka i Władimir Putin znaleźli się wśród przywódców zaproszonych przez Donalda Trumpa na pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Rosyjska strona przekazała jednak, że jej przedstawiciele nie wezmą udziału w pierwszym spotkaniu.
W ostatnich wypowiedziach białoruski przywódca coraz częściej mówi o zagrożeniu wojną i wskazuje na ryzyko ataku na Białoruś. Jednocześnie Mińsk pokazuje gotowość do działań obronnych i podkreśla bliskie związki z Rosją.