Triumfalny powrót po latach oczekiwania

Maciej Kot po 2835 dniach powrócił do elity światowych skoków narciarskich, zajmując 14. miejsce w konkursie Pucharu Świata w Wiśle. Ten wyczekiwany moment nastąpił w niedzielę 8 grudnia 2025 roku, kiedy 34-letni skoczek narciarski udowodnił, że mimo trudności wciąż potrafi konkurować z najlepszymi.

Droga do tego sukcesu nie była łatwa. W sobotnim konkursie zajął 31. miejsce i do awansu do finału zabrakło mu zaledwie 0,3 punktu. Jednak już dzień później 34-latek pokazał swoją prawdziwą klasę, dzięki świetnemu występowi wywalczając miejsce w kadrze na kolejne zawody w Klingenthal, zastępując Aleksandra Zniszczoła.

Historia wielkości i trudne chwile

Przed laty był zawodnikiem ścisłej światowej czołówki, a w sezonie 2016/2017 trzykrotnie meldował się na pucharowym podium, rozpoczynając od drugiego miejsca w Lillehammer, a później wygrywając w Sapporo i Pjongczangu, zajmując znakomite piąte miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu. Kot swoje ostatnie pucharowe punkty zdobył 16 lutego 2025 roku podczas konkursu w japońskim Sapporo, gdzie zajął 24. miejsce.

Obecny sezon nie zaczął się dla niego pomyślnie. 11. zawodnik LGP 2025 nie został włączony do sześcioosobowej kadry, która prezentowała się na pierwszych trzech przystankach Pucharu Świata (Lillehammer, Falun, Ruka). W piątkowych kwalifikacjach w Wiśle ze zgłoszonej dodatkowej czwórki grupy krajowej najlepiej spisał się Maciej Kot, który wszedł do konkursu z 23. miejsca.

Perspektywy i znaczenie dla polskich skoków

Powrót Macieja Kota do punktów Pucharu Świata ma ogromne znaczenie nie tylko dla niego samego, ale i dla całej polskiej reprezentacji. Zawodnik zauważył, że przy dobrym dniu i wcale nie z perfekcyjnymi skokami, polscy skoczkowie są w stanie walczyć z najlepszymi. W mocnych słowach podsumował także obecną sytuację w drużynie, podkreślając potrzebę rywalizacji z czołówką światową.

Dla 34-letniego zawodnika to moment zwrotny w sezonie. Po długim okresie walk z formą i brakiem miejsca w głównej kadrze, udowodnił, że jeszcze może dużo zaoferować polskim skokom narciarskim. Jego występ w Wiśle to sygnał, że doświadczenie i determinacja wciąż mają znaczenie w tak wymagającym sporcie jak skoki narciarskie.