Chicago White Sox i Cleveland Guardians rozpoczęli serię w Progressive Field, a jej stawką jest pozycja w AL Central. Zespoły przystąpiły do meczu z bardzo zbliżonym bilansem, a spotkanie od początku miało duże znaczenie dla układu tabeli.
Rywalizacja o czoło dywizji
White Sox przyjechali do Cleveland po wygraniu serii z Baltimore Orioles. Guardians wcześniej przez większość sezonu prowadzili w dywizji, ale ostatnio oddali pierwsze miejsce. To sprawiło, że ich starcie z Chicago nabrało dodatkowego ciężaru.
W zapowiedziach meczu podkreślano, że jest to otwarcie czteromeczowej serii. Obie drużyny były opisywane jako uczestnicy zaciętej rywalizacji w AL Central, a spotkanie w Cleveland miało pomóc rozstrzygnąć, która z nich utrzyma presję na resztę stawki.
Przed meczem: składy i miotacze
W zestawieniu White Sox znaleźli się m.in. Sam Antonacci, Miguel Vargas, Kyle Teel, Andrew Benintendi i Colson Montgomery. Po stronie Guardians w pierwszych miejscach składu ustawiono Travisa Bazzanę, Chase’a DeLautera, Kyle’a Manzardo i Kahlila Watsona.
Na górce mieli stanąć Davis Martin po stronie Chicago i Slade Cecconi po stronie Cleveland. W zapowiedziach zwracano uwagę na ich ostatnie występy oraz na to, że oba zespoły liczyły na mocny początek serii.
Przebieg meczu
Spotkanie było wyrównane i prowadzenie zmieniało się kilka razy. Guardians objęli przewagę po trzeciej zmianie, White Sox odpowiedzieli w piątej, a w szóstym inningu Chicago wyszło na prowadzenie po home runie Chase’a Meidrotha. Cleveland zmniejszyło stratę po odpowiedziach Chase’a DeLautera i Davida Frya.
W chwili udostępnionego zapisu White Sox prowadzili 5:4, a mecz pozostawał otwarty. Rywalizacja potwierdzała, że seria Chicago z Cleveland ma duży ciężar w walce o czoło AL Central.