Sensacyjne zwycięstwo trzecioligowca

W meczu 1/8 finału STS Pucharu Polski Zawisza Bydgoszcz podejmował Wisłę Kraków w czwartek 4 grudnia o godzinie 20:45. W niespełna kwadrans trzecioligowy Zawisza Bydgoszcz rozbił w pył Wisłę Kraków i zagra w ćwierćfinale Pucharu Polski, wygrywając 4:1. Wynik ten stanowi jedną z największych niespodzianek tegorocznych rozgrywek pucharowych, gdyż Wisła Kraków przewodzi w tabeli pierwszej ligi ze sporą przewagą.

Przebieg spotkania

Na początku meczu zawodnicy Wisły udowadniali różnicę dwóch klas, nie wypuszczali Zawiszy z jego połowy, choć seryjnie też nie stwarzali zagrożenia. W 25. minucie krakowianie dopięli jednak swego – akcję skrzydłem napędził Julius Ertlthaler, następnie dośrodkował na piąty metr, a tam Ardit Nikaj z bliska wpakował piłkę do siatki. Wydawało się, że Wisła kontroluje sytuację, jednak gospodarze szybko odpowiedzieli.

W 53 minucie z rzutu wolnego w pole karne bardzo dobrze podanie posłał Michał Cywiński, a najwyżej wyskoczył Mikołaj Staniak, który głową wpakował piłkę do siatki. Trzecie trafienie padło po dograniu z kornera Cywińskiego, gdy piłkę głową we własnej siatce umieścił Frederico Duarte. Zawisza rozstrzygnął mecz w zaledwie kilkanaście minut drugiej połowy, dołożając kolejne bramki.

Kontrowersje sędziowskie

Mecz nie był wolny od kontrowersji. Sędzia Damian Kos został zawołany do monitora przez arbitra VAR Tomasza Kwiatkowskiego w 32. minucie, gdy trzeba było podyktować rzut karny dla Zawiszy Bydgoszcz, ale w momencie gdy w 39. minucie w szesnastce padł Frederico Duarte z Wisły Kraków gwizdek arbitra milczał, a Tomasz Kwiatkowski nawet nie zaprosił sędziego głównego do ponownego obejrzenia sytuacji. Opinie są podzielone, ale wielu internautów wraz z kibicami uważa, że skoro w jednej sytuacji arbiter został wezwany do monitora, to w drugiej tym bardziej powinien.

Znaczenie wyniku

Porażka Wisły Kraków to ogromne rozczarowanie dla liderów I ligi, którzy mieli możliwość koncentracji na Pucharze Polski. Co prawda niespodzianki w Pucharze Polski się zdarzają, ale takiej deklasacji w kwadrans nikt się nie spodziewał. Trener Jop próbował reagować, wpuścił na boisko wszystko najlepszych ofensywnych zawodników (z Angelem Rodado na czele), ale Zawisza ani myślał oddawać dominacji w meczu i zasłużenie awansował. Ten historyczny wieczór pokazuje, że w piłce pucharowej wszystko jest możliwe, a determinacja i zaangażowanie mogą przeważyć nad papierową przewagą wyższej klasy rozgrywkowej.