Emocjonujące starcie w Szczecinie
Portowcy prowadzili po golach Sama Greenwooda i Paula Mukairu, ale po zmianie stron wypuścili zwycięstwo z rąk – Radomiak Radom wyrównał dzięki trafieniom Elvesa Balde i Abdoula Tapsoby. Mecz 18. kolejki PKO Ekstraklasy pomiędzy Pogonią Szczecin a Radomiakiem Radom zakończył się spektakularnym remisem 2:2, który pokazał dwie różne twarze obu drużyn.
Pierwsza połowa należała do Pogoni
W 37. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie 1:0 dzięki strzałowi Sama Greenwooda. Paul Mukairu najpierw trafił w słupek, ale przy dobitce zachował się bezbłędnie i wpakował futbolówkę do praktycznie pustej bramki Filipa Majchrowicza. Tuż przed przerwą wydawało się, że Pogoń kontroluje sytuację i zmierza po pełną pulę punktów.
Spektakularna pogoń Radomiaka
W 54. minucie rozpoczął się jednak pościg Radomiaka, a bramka Elvesa Balde dała jeszcze nadzieję na zapunktowanie gościom. Decydujący cios zadał trener, ponieważ jego zmiennik Abdoul Tapsoba oddał uderzenie na 2:2 w 76. minucie. Radomiak pokazał wielką determinację i mentalność, odrabiając straty dwóch bramek.
Konsekwencje dla tabeli
Pogoń spadła już na 11. miejsce, a Radomiak dzięki efektownemu odwróceniu losów meczu wskoczył na czwartą lokatę. Do podium drużynie Goncalo Feio brakuje tylko dwóch punktów. Dla Portowców to kolejne rozczarowanie i zmarnowana szansa na oddalenie się od strefy spadkowej.
Znaczenie dla obu drużyn
Remis nie zadowolił żadnej ze stron. Podział punktów mocno nie przybliża do celu ani jednych, ani drugich. Pogoń Szczecin po raz kolejny nie zdołała utrzymać korzystnego wyniku, co jest niepokojącym sygnałem przed przerwą zimową. Z kolei Radomiak pokazał charakter, ale stracone punkty mogą okazać się kosztowne w walce o europejskie puchary. Mecz udowodnił, że w PKO Ekstraklasie żadne prowadzenie nie jest bezpieczne do końcowego gwizdka.