Sąd Najwyższy USA orzekł w sprawie Blanche v. Lau, że funkcjonariusze graniczni nie muszą wykazywać „clear and convincing evidence”, by uznać legalnego stałego rezydenta za osobę ubiegającą się o wjazd, jeśli dotyczy go zarzut związany z tzw. przestępstwem moral turpitude. W praktyce wzmacnia to pozycję władz przy decyzjach podejmowanych na granicy.
Sprawa Muk Choi Lau
Spór dotyczył Muk Choi Lau, chińskiego posiadacza green card, który w 2012 roku wracał do USA po podróży do Chin. Na lotnisku JFK w Nowym Jorku uznano go za niedopuszczalnego do wjazdu z powodu toczących się wówczas zarzutów w New Jersey dotyczących fałszowania znaków towarowych. Został warunkowo wpuszczony do kraju, a później przyznał się do winy.
Według większości sędziów ustawa imigracyjna nie nakłada na służby graniczne obowiązku przedstawienia tak wysokiego standardu dowodowego przed odmową wjazdu. Sąd uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego.
Spór o zakres ochrony
W zdaniu odrębnym sędzia Ketanji Brown Jackson, do której dołączyły Sonia Sotomayor i Elena Kagan, wskazała, że decyzja osłabia ochronę związaną z posiadaniem green card. Oceniła, że daje władzom szerokie pole do działania i może prowadzić do umieszczania stałych rezydentów w sytuacji niepewności co do ich statusu.
Orzeczenie nie oznacza automatycznego deportowania posiadaczy green card na granicy, ale ułatwia ich zakwalifikowanie jako osób ubiegających się o wjazd. To może mieć znaczenie dla dalszych postępowań imigracyjnych prowadzonych wobec takich osób.