Pyton birmański od lat jest jednym z najbardziej problematycznych gatunków inwazyjnych na Florydzie. Najnowsze obserwacje wskazują, że jego obecność nie ogranicza się już tylko do Everglades, lecz obejmuje także nowe obszary dalej na północ.

Nowe ognisko poza Everglades

Władze Florydy potwierdziły istnienie odrębnej populacji pytonów birmańskich w zachodnim hrabstwie Charlotte. Obszar ten leży na północ od Naples i Fort Myers, poza dotychczas uznawanym rdzeniem występowania gatunku. Wcześniej stabilne populacje łączono głównie z Everglades i południową Florydą.

Biolodzy zauważyli wzrost zgłoszeń z okolic Rotonda West, Placida, Englewood East i South Gulf Cove. Z czasem uznali, że w regionie rozmnażają się już osobniki, a nie chodzi wyłącznie o pojedyncze obserwacje.

Rosnące trudności w kontroli

W South Florida pytony są już dobrze zakorzenione, a stan prowadzi coroczny Python Challenge, by ograniczać ich liczebność. W tegorocznej edycji zarejestrowało się ponad 700 łowców. Mimo tych działań naukowcy i urzędnicy podkreślają, że wykrywanie węży pozostaje trudne, bo większość czasu spędzają w gęstej roślinności, na terenach podmokłych i w wodzie.

W NBC6 podkreślono, że gatunek „rozszerza się na północ”, a część badaczy zwraca uwagę nie tylko na sam zasięg, ale też na wpływ pytonów na ekosystem. W rejonach, gdzie są obecne od lat, odnotowano spadki liczebności wielu rodzimych ssaków.

Skąd mogła się wziąć nowa populacja

Specjaliści cytowani w źródłach wskazują, że nowa populacja w Charlotte County nie wygląda na efekt powolnej wędrówki z Everglades. Bardziej prawdopodobne ma być powstanie z osobników pochodzących z hodowli, które uciekły lub zostały wypuszczone.

Pytony birmańskie pojawiły się na Florydzie po latach importu w handlu egzotycznymi zwierzętami. Dziś pozostają trudne do usunięcia, a kolejne odkrycia pokazują, że ich obecność wykracza poza dawniej uznawane granice występowania.